Czyścili konto
Prokuratura podejrzewa byłe władze Energetyka o wyłudzenie
113 tysięcy złotych
To kolejny wątek w śledztwie, które prokuratura prowadzi przeciwko Andrzejowi D., byłemu prezesowi Energetyka, i Zofii K., członkini zarządu spółdzielni.
Tym razem oskarżyciele sprawdzają okres od stycznia do lipca 2003 roku, czyli czas, gdy wymienione władze były już odwołane przez radę nadzorczą.
– Sprawdzamy, czy nie wprowadzili w błąd banku. Zapewniali, że nadal są osobami reprezentującymi spółdzielnię i mogą dysponować kontem Energetyka. Jako dowód pokazywali bankowcom wyciąg z Krajowego Rejestru Sądowego – mówi prokurator prowadząca sprawę.
Zdaniem prokuratury Andrzej D. i Zofia K. pobrali w tym okresie ze spółdzielczego konta 113 tys. zł. Aż 50 tys. zł z tej kwoty wypłacili sobie oraz sekretarce tytułem zaliczek na comiesięczne pensje (zapewniali, że nadal są legalnymi władzami).
Kolejne 9 tys. zł zapłacili firmie, która należała do męża sekretarki spółdzielni. Dostał pieniądze za drobne prace, które dopiero miał wykonać.
Następne 9 tys. zł przekazali na druk nowych książeczek mieszkaniowych, które dostarczyli spółdzielcom Energetyka (ludzie mieli w tym okresie dwie książeczki mieszkaniowe i nie wiedzieli, na którą wpłacać pieniądze za czynsz). Z kolei prawie 40 tys. złotych wypłacili swoim adwokatom.
Jeśli Prokuratura Rejonowa Wrocław Krzyki Zachód udowodni, że nie mieli w tym okresie prawa do dysponowania tym kontem, to grozi im do 8 lat więzienia. Akt oskarżenia w tej sprawie powinien być gotowy do końca czerwca. Czy obecne władze spółdzielni będą domagać się od nich zwrotu tych pieniędzy?
Piotr Dziedzic, prezes Energetyka nie widzi szans na odzyskanie gotówki. – Co z tego, że skierujemy sprawę do sądu. To będą tylko dodatkowe koszty, bo zapłacimy pieniądze za złożenie pozwu. Tymczasem bardzo trudno jest wyegzekwować pieniądze. Mamy już dwa takie wyroki. Zapłaciliśmy także komornikowi, ale odstąpił on od egzekucji, bo nie miał z czego zabrać pieniędzy. Jeżeli prokuratura oskarży byłych prezesów, to wystąpimy z wnioskiem o odszkodowanie – mówi prezes spółdzielni.
Przypomnijmy, że Andrzej D. i Zofia K. odpowiadają obecnie przed sądem za to, że narazili Spółdzielnię Mieszkaniową Energetyk na 700 tysięcy złotych strat.
Z tych pieniędzy bezprawnie płacili na przykład za ochronę swoich gabinetów.